Redakcja Shame liczy 3 osoby, chociaż część z
nich stara się rozdwoić, a nawet roztroić. Wywiadu udziela jedynie redaktor
(na)/(bez)czelna, ponieważ reszta się wstydzi. Część redakcji wstydzi się
zupełnie nowym, świeżutkim wstydem, ponieważ akurat ma krzywo ściętą grzywkę
(która część, nie wiadomo, bo owa część, podobnie jak pozostałe, kryje
zawstydzone oblicze pod gustownie wystylizowaną torbą na łeb), a pozostała
część wstydzi się permanentnie. Tylko mnie zawsze zdążą wypchnąć, więc piszę.
Ja: Nie wstyd ci za
ten magazyn?
Ja: Jasne, że wstyd. Ale wiesz jak jest, lajfstajl sam się
nie ukręci. W Polsce nie było dotąd dobrego merytorycznie i estetycznie
magazynu dla społeczności ZOO
(Zboczeńcy, Oblechy, Obszarpańcy), więc stworzyłyśmy Shame.
Magazyn Shame nie
leży na żadnej półce. Właściwie znajduje się na podłodze. Jeśli się nie
wstydzicie, można się schylić i podnieść, ale uwaga na spadające spodnie –
widoczna kreska w tyłku to straszny wstyyyd.
Magazyn jest zgrzebny, ponieważ nie potrafimy posługiwać się
zaawansowanymi narzędziami edytorskimi. W naszych czasach to rzecz jasna wstyd.
Nie jesteśmy więc eleganckie, ale staramy się skupić. Lubimy przebieranki,
niejednoznaczne role, udawanki i macanki. Rozdajemy free hugs w bunkrach i
skłotach. Nasze środowisko jest prężne jak pleśń w mieszkaniach.
Reprezenujemy (ku własnemu zażenowaniu) bardzo niski poziom intelektualny i merytoryczny, za co wszystkich z góry serdecznie przepraszamy. Tak niski, że można go rozpatrywać jedynie w kategoriach kwantów czy tam kwarków. Czegoś tam. Brakuje nam wiedzy ogólnej oraz dziennikarskich kwalifikacji, nie potrafimy też podpierać się solidną wiedzą naukową. Z tego powodu chcielibyśmy natychmiast zapaść się pod ziemię. Tę ziemię.
Na pocieszenie mamy specjalną, zawstydzającą promocję dla dwóch i pół pierwszych Czytelniczek: za jedyne 5 dolarów zdejmiemy gwiazdki z redakcyjnych fotek, a za 500 – torby. Naprawdę (nie) warto!
Reprezenujemy (ku własnemu zażenowaniu) bardzo niski poziom intelektualny i merytoryczny, za co wszystkich z góry serdecznie przepraszamy. Tak niski, że można go rozpatrywać jedynie w kategoriach kwantów czy tam kwarków. Czegoś tam. Brakuje nam wiedzy ogólnej oraz dziennikarskich kwalifikacji, nie potrafimy też podpierać się solidną wiedzą naukową. Z tego powodu chcielibyśmy natychmiast zapaść się pod ziemię. Tę ziemię.
Na pocieszenie mamy specjalną, zawstydzającą promocję dla dwóch i pół pierwszych Czytelniczek: za jedyne 5 dolarów zdejmiemy gwiazdki z redakcyjnych fotek, a za 500 – torby. Naprawdę (nie) warto!
Nie chcemy zmieniać świata. Chcemy zmieniać beton w regips.
Wolimy w naszym magazynie skupiać się na bogactwie odmian ludzkich - ci, którzy
nie mają MasterCard™, mają Visę™, i ta różnorodność jest piękna.
Ja: Ile czasu zajęło
ci przygotowanie pierwszego numeru?
Ja: Pierwszy numer powstał w wakacje, w kilka godzin. Od
pomysłu do kreacji, proste jak wybudowanie mostu z zapałek. Skupiłyśmy wokół
świetnej idei garstkę zawstydzonych szejmerek, mających wieloletnie
doświadczenie i potwierdzone w praktyce kompetencje na polu wstydu, upokorzenia,
zażenowania, siary, masakry czy żenady. Jeśli wiesz, czym jest obciach, witaj w
naszym inkluzywnym klubie. A jeśli nie wiesz – WSTYDŹ SIĘ!
Ja: Skąd pomysł na
tytuł magazynu, Shame?
Ja: To proste, wiemy, jak pięknie jest się wstydzić.
Potrafimy to niemal intuicyjnie, od urodzenia (born this way factor). Wstyd zaszczepiany nam przez otoczenie to
połowa porażki, prawdziwy piękny upadek następuje, gdy wstydzimy się sami z
siebie, bez powodu, za wszystko. Chcemy też kreatywnie inspirować do
wynajdowania wiarygodnych powodów. Wstyd to świadomość bycia kroplą
zawstydzenia w oceanie żenady. To jak dołująca nirwana.
Ja: Jaką rolę ma
spełniać Magazyn Shame?
Ja: Świetnie podpiera kulejące fotele i stoliki. Redaktor Wirus
potwierdza stuprocentową skuteczność Magazynu Shame w likwidowaniu komarzyc i pająków (chociaż podobno lepsze są
skarpetki). Poza tym kiedy siedzisz w toalecie i wyobrażasz sobie kolejne
wystąpienie w Dzień dobry TVN, lektura magazynu podsunie wszystkie żenujące
wpadki, które ci się nawet nie śniły w koszmarach.
Magazyn Shame to
obciachowy zlepek tego, co było, pokradzione i nieoryginalne treści. Nie
liczymy na różowe pieniądze. Naszą walutą jest twardy facehugger. Liczymy się z
doniosłymi konsekwencjami naszej niekonsekwencji.
Ja: Czym chcecie
zaskoczyć czytelniczki?
Ja: Nasze czytelniczki są zaskoczone od pierwszego dnia
życia. Mają opadnięte szczęki ze zdziwienia, że na świecie jest tyle dorodnych,
żenujących i masakrycznych powodów do wstydu, na wyciągnięcie ręki. Nasz
magazyn ich nie zdziwi, co najwyżej pomoże ustawić żuchwę.
Nie planujemy zapraszania do współtworzenia magazynu ludzi
bardziej zawstydzonych niż my. Chcemy przypomnieć Wam wszystkie sytuacje, gdy
czerwieniliście się po korzenie zębów i podeszwy butów. Poruszymy niepotrzebne
tematy, ponieważ do tego nie potrzeba odwagi, tylko odpowiedniej dawki wstydu.
Ja: Za co wam jest
wstyd?
Ja: Za wszystko. Za siebie, za koleżanki. Wstydliwym faktem
jest publikowanie przez redakcję wywiadu z redakcją – cóż, skoro nikt nie chce
z nami rozmawiać. Pewnie się wstydzą. My też się wstydzimy, i chcemy niniejszym
odciąć się od mylnej praktyki nazywania takich działań mianem shameLESS acts of self-promotion.
Promujemy wyłącznie shameful acts!
Nie wiem, czy przy tej sprzyjającej okazji rozpocząć
przepraszanie za cały świat, bo chcę, by życia wystarczyło mi na nowe doznania
obciachu. Czego również życzę wszystkim Czytelniczkom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Redakcji wstyd za Twoje słowa.